Szczerze mówiąc zaskoczyła mnie....i to bardzo. Ledwo wystawiłem nos nad taflę a ona skoczyła na bąbę tuż obok mnie. Znòw poszedłem pod wodę. Szybko się wynużyłem. Rzuciłem jej urażone spojrzenie.
-Zilven! No weź nie fochaj się! - powiedziała z uśmiechem
Zamiast odpowiedzieć chlapnąłem ją po twarzy.
<Salvaya?>
Watahę założono 27. maja 2014 roku pod nazwą Wataha Porzuconych Marzeń.
Dnia 30 września tego samego roku, powróciła pod nową nazwą: Wataha Zaćmienia Księżyca
Stan:
Wader - 5
Basiorów - 6
Łączna ilość wilków - 11
piątek, 31 października 2014
wtorek, 28 października 2014
Od Luis cd Misame
Przekrzywiłam lekko głowę.
- 2:0 dla mnie..? - zapytałam zaciekawiona.
- No... chodzi o to, że znowu miałaś rację. - odpowiedział Misame, a ja posłałam mu zawadiacki uśmieszek.
- Ja mam zawsze rację. - odpowiedziałam, i wytknęłam w jego kierunku język.
Misame odpowiedział śmiechem.
- To teraz cię zabiorę nad wodospad prawdy. - oznajmiłam wtedy i ruszyłam przed siebie. Nie byliśmy tak daleko tego miejsca, więc już po chwili stanęliśmy przed błękitną kaskadą - Podczas pełni w tafli wody jeziora poniżej wodospadu można poznać przyszłość lub dowiedzieć się prawdy o innym wilku. - oznajmiłam.
Misame?
Od Misame C.D. Luis
Zdziwiła mnie.Nie dość że wie o mojej rasie to jeszcze ma tuż pod nosem zjawiska magiczne.Po prostu dla mnie to był szok!
-Zatem chodź-spojrzałem na nią i uśmiechnąłem się.Ruszyliśmy w stronę gór.Szczerze..Było co podziwiać.Wysokie góry pokryte niebywale zieloną trawą.Coś pięknego.Miałem ochotę wbiec jak najprędzej na sam szczyt.emocje mnie żarły.Nie...Dłużej nie wytrzymam...-Berek!-Krzyknąłem i klepnąłem lekko waderę.Popędziłem przed siebie.Wadera pobiegła za mną.Po chwili Skoczyłem w powietrze i przyjąłem postać smoka.Poszybowałem w śród chmur.Dawno nie czułem uczucia wolności.Teraz wiem jak to jest.
-Ej!Grasz nie fair!-krzyknęła Luis.Zniżyłem się i przyjąłem ponowną postać wilka.Pobiegliśmy jeszcze chwilę i zwolniliśmy tępo.Kiedy tak szliśmy nagle zauważyłem że zza krzaków wystają wielkie skrzydła o kolorach tęczy.
-Luis, co to jest?-spytałem niepewnie
-To pewnie jeden z wielkich motyli-odpowiedziała i podeszła do krzaków-Widzisz?-powiedziała i urwała gałązkę rzucając ją w stronę istoty.Ta wpadła w panikę i zaczęła gwałtownie machać skrzydłami.Po chwili uniosła się w powietrze i rzeczywiście...Luis znowu miała rację
-2-0 dla ciebie.-powiedziałem
Luis?
Od Kikaru C.d Salvay
-Jak chcesz...-odparłam obojętnie.Ruszyłam przed siebie,a Salvay poszła za mną.Było mi smutno kiedy przypomniałam sobie tą historię.
<Salvay? Wena uciekła... :(>
poniedziałek, 27 października 2014
Od Salvay'i C.D Zilven'a
Gdy wypłynęłam na brzeg wyglądałam jak zmokła kura. Zilven jeszcze bardziej zacząc się śmiać
- Ach tak się bawimy?
Zapytałam szeptem sama siebie i dzięki mocy szybkości światła, wepchałam Zilven'a do wody zanim się zdążył obrócić
- Teraz to ja się śmieje
I wybuchłam śmiechem, po czym wskoczyłam do wody na bombę
<Zilven?>
- Ach tak się bawimy?
Zapytałam szeptem sama siebie i dzięki mocy szybkości światła, wepchałam Zilven'a do wody zanim się zdążył obrócić
- Teraz to ja się śmieje
I wybuchłam śmiechem, po czym wskoczyłam do wody na bombę
<Zilven?>
piątek, 24 października 2014
Od Zilven'a CD Salvay'i
-Dzięki - uśmiechnąłem się szeroko
-Nie ma za co - odpowiedziała również z uśmiechem
Poszedłem pod wielki dąb, ponieważ słońce mi paliło futro. Nie znoszę palącego słońca.
-Na początku myślałam że u ciebie zwykły uśmiech to ciężka sprawa - powiedziała prosto z mostu, jak zwykle
Po tych słowach podeszła do rzeki i zaczęła pić. Poczułem się lekko urażony.
-Ach tak? - zapytałem ze śmiechem
Ruszyłem pędem w jej stronę. Chciała się odwrócić, lecz nie zdążyła ponieważ na nią wpadłem, wleciała z pluskiem do wody. Stałem na brzegu i nie mogłem opanować śmiechu.
<Salvaya?>
-Nie ma za co - odpowiedziała również z uśmiechem
Poszedłem pod wielki dąb, ponieważ słońce mi paliło futro. Nie znoszę palącego słońca.
-Na początku myślałam że u ciebie zwykły uśmiech to ciężka sprawa - powiedziała prosto z mostu, jak zwykle
Po tych słowach podeszła do rzeki i zaczęła pić. Poczułem się lekko urażony.
-Ach tak? - zapytałem ze śmiechem
Ruszyłem pędem w jej stronę. Chciała się odwrócić, lecz nie zdążyła ponieważ na nią wpadłem, wleciała z pluskiem do wody. Stałem na brzegu i nie mogłem opanować śmiechu.
<Salvaya?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)